Forum Whomanistyka stosowana Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

7x05 The Angels Take Manhattan
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Whomanistyka stosowana Strona Główna -> Odcinki DW [SPOILERY!] / Sezon 7
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eriu
Wredna Administratorka



Dołączył: 22 Cze 2010
Posty: 20055
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 19/100
Skąd: Bad Wildungen/ Frankfurt/ Seul/ Mirkwood
Płeć: (Psycho)Fanka

PostWysłany: Sob 19:43, 29 Wrz 2012    Temat postu: 7x05 The Angels Take Manhattan

Opinie o odcinku

Ostatnio zmieniony przez Eriu dnia Sob 19:44, 29 Wrz 2012, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
monilip
Zmierzchołak



Dołączył: 28 Sie 2010
Posty: 11795
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 13/100
Skąd: Śląsk
Płeć: (Psycho)Fanka

PostWysłany: Sob 20:06, 29 Wrz 2012    Temat postu:

Słodko-gorzki happy end, River fajna, odcinek średniawy, poryczałam się parę razy, ale teraz, 20 sekund po zakończeniu już mi nic nie jest więc... jakoś średni ten "finał"

ale muzyka była nawet nawet No i anioły są przerażające


Ostatnio zmieniony przez monilip dnia Sob 20:07, 29 Wrz 2012, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Malakambla
Szpieg w krainie płaszczy



Dołączył: 13 Lis 2011
Posty: 736
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/100
Skąd: okolice okołokrakowowe
Płeć: (Psycho)Fanka

PostWysłany: Sob 20:07, 29 Wrz 2012    Temat postu:

Co prawda wolałam nadrabiać Bones i zdążyłam na samą końcówkę ale... Nie lubiłam Amy, naprawdę. Ale to było takie okropne :hamster_runintears: (moja pierwsza reakcja na grób Rory'ego: "O, czyli znowu zginął" Jestem okropna )
Jeden psychopata na Tardis?


Ostatnio zmieniony przez Malakambla dnia Sob 20:08, 29 Wrz 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
drzazga
Doctor Whomanistyki



Dołączył: 26 Sie 2012
Posty: 100
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/100
Skąd: Wrocław
Płeć: (Psycho)Fanka

PostWysłany: Sob 20:36, 29 Wrz 2012    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych]
Czuję się kompletnie bez serca. Nie płakałam, nawet się nie wzruszyłam. Nie ruszył mnie ten odcinek, za to gdy Amy chciała skoczyć, przyznam szczerze, ale myślałam tylko "skacz, Amy, skacz".
Anioły za to jak zwykle strraszne...
Zastanawiam się tylko, czy to skakanie z dachu miało jakieś nawiązanie do Sherlocka...


Ostatnio zmieniony przez drzazga dnia Sob 20:38, 29 Wrz 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
like_water
Początkujący Whomanista



Dołączył: 06 Sty 2011
Posty: 2
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/100
Skąd: Nigdziebądź
Płeć: (Psycho)Fanka

PostWysłany: Sob 20:51, 29 Wrz 2012    Temat postu:

A mi się podobał odcinek i po raz kolejny stwierdziłam, że kocham Moffata. ;D Co ciekawe, polubiłam Amy i Rory'ego dopiero podczas oglądania tego epizodu. Nie ma to jak dobry timing. =='
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dagens
Zegarek Ósmego



Dołączył: 25 Sie 2011
Posty: 1087
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/100
Skąd: Hirschberg/Breslau
Płeć: (Psycho)Fanka

PostWysłany: Sob 21:00, 29 Wrz 2012    Temat postu:

Odcinek łzawy i patetyczny jak wielka miłość Pondów, aż szkoda, że ich pożegnanie musiało być wplecione w odcinek z moimi ukochanymi Aniołami, ale przynajmniej nareszcie definitywnie zeszli nam z widoku. I to mnie cieszy. Jestem okropna, wiem

Swoją drogą wie ktoś, gdzie można adoptować małe Płaczące Aniołki? Chcę pięć.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wika
Garderobiana Davida



Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 1986
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/100

Płeć: (Psycho)Fanka

PostWysłany: Sob 21:15, 29 Wrz 2012    Temat postu:

A ja uważam że powinno się skończyć sceną na dachu. I tak nie żyją i tak, a tam mieli fajny kawałek razem i nie byłoby tego łzawego cmentarza Razz
Plus River mnie wkuuuurza strasznie, no nie mogę na nią patrzeć, "melody bądź dobrą dziewczynką" uhhh a ja tak się staram ją lubić i zapomnieć kim jest Razz

Oraz anioły mnie już nie przerażają, ale małe aniołki były FANTASTYCZNE!!!

Ciekawe czy ta time locked przeszłość Pondów wytrzyma wagę rocznicy czy och co za niespodzianka jednak ich zobaczymy!

Jestem zła, bo chciałam się popłakać i chciałam by było mi bardzo smutno a tu nic z tego...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Malakambla
Szpieg w krainie płaszczy



Dołączył: 13 Lis 2011
Posty: 736
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/100
Skąd: okolice okołokrakowowe
Płeć: (Psycho)Fanka

PostWysłany: Sob 21:19, 29 Wrz 2012    Temat postu:

Nawet nie wspominaj o Pondach na rocznicy. proszę

Te małe aniołki co widziałam były przesłodkie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wszechmocna
Where's me jumper?



Dołączył: 18 Cze 2010
Posty: 8212
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/100
Skąd: Downton Abbey
Płeć: (Psycho)Fanka

PostWysłany: Sob 22:27, 29 Wrz 2012    Temat postu:

Biedny Brian.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gacie Mishy
Gacie Mishy



Dołączył: 21 Sie 2010
Posty: 16763
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 14/100
Skąd: Farm Planet
Płeć: (Psycho)Fanka

PostWysłany: Sob 22:34, 29 Wrz 2012    Temat postu:

To było takie głupie Czyli nie podobało mi się

Po pierwsze nie podoba mi się, że Moffat staorzył coś fajnego (czyt. anioły) a potem doił pomysł z taką częstotliwością, że dla mnie całkowicie przestał być ciekawy.

Po drugie uważam, że sceny na dachu nie powinno być w ogóle bo była głupia i dodawała niepotrzebny dramatyzm i nie podoba mi się, że Moffat chciał zrobić zagrywkę "pomyślicie, że to koniec, potem wyda się wam, że jest jednak dobrze, ale będzie źle".

Po trzecie reakcja Doctora na zniknięcie Rory'ego bardzo mi się nie podobała. Może i to było bardzo ludzkie, ale nie podoba mi się to, że Rory znika, a Doctor automatycznie spisuje go na straty i chce, żeby Amy z nim dalej podróżowała, nie przejmując się zbytnio tym, że jej ukochany żyje sobie gdzieś tam, w samotności.

Nie podoba mi się to, że ten odcinek był taki pokręcony. Dla mnie to wszystko ze stałymi punktami, paradoksami i tym, co można zmieniać a, co nie, staje się co raz bardziej bez sensu.

Nie podobało mi się, że Doctor na końcu najprawdopodobniej poleciał do małej Amy bo:
a) czy ta scena nie powinna była się nie wydarzyć, tylko pozostawać w jej pamięci? przecież Amy, która była obecnie w serialu nie wychowywała się z ciotką, tylko z rodzicami, a w jej pokoju nie było żadnej szczeliny
b) zakładając, że jednak jakoś się wydarzyła, może nie dokładnie tak samo, ale jednak - charakter Amy został w dużej mierze ukształtowany przez to jedno spotkanie, które rzuciło się cieniem na kolejne lata jej życia. Gdyby Amy nie czekała zawiedziona, gdyby nie chodziła latami do psychologa, byłaby inną osobą. Przynajmniej trochę. Czyli w zasadzie wszystko, co obejrzeliśmy, nigdy się nie stało. A przynajmniej nie dokładnie tak, jak my to widzieliśmy. Bo Amy była inna.


Co mi się podobało - to, że Amy i Rory mogli spędzić swoje życie razem, w spokoju, bez Doctora. Chociaż do tego jest automatycznie przyczepione coś, co mi się nie podobało ( ) - ta scena z zakończeniem książki za bardzo przypominała list Kathy z Blink. Moffat jest powtarzalny aż do bólu.

Chociaż w zasadzie najbardziej zadowolona byłabym, gdyby został zrealizowany pomysł w którym Rory do końca życia ucieka przez cały wszechświat przed aniołami. Mógłby zabrać se sobą Amy i to by było dużo fajniejsze. Gdyby wtedy nie skoczyli tylko naprawdę stamtąd uciekli, rujnują paradoks i uciekali tak do końca życia. I to byłby rodzaj bolesności, który by mi odpowiadał i do mnie trafił, a nie wydał się żałosny, głupi i zbyteczny.

Podsumowując - nie wzruszyłam się, odcinek był nieciekawy, niewiele w nim było rzeczy, które miały potencjał, a i to nie zostało wykorzystane.


Na koniec dodam jeszcze, że mamy kolejny dowód na to, że Moffat czyta Whomanistykę (jakby było ich trzeba więcej) bo w jednym z whomanistycznych opek Rory nazywany był Arthurem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eriu
Wredna Administratorka



Dołączył: 22 Cze 2010
Posty: 20055
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 19/100
Skąd: Bad Wildungen/ Frankfurt/ Seul/ Mirkwood
Płeć: (Psycho)Fanka

PostWysłany: Sob 22:47, 29 Wrz 2012    Temat postu:

Katriona napisał:


Na koniec dodam jeszcze, że mamy kolejny dowód na to, że Moffat czyta Whomanistykę (jakby było ich trzeba więcej) bo w jednym z whomanistycznych opek Rory nazywany był Arthurem.



Aż zacytuję:
Cytat:

- Arthur, czy jesteś zły, że nie napisałem o ciebie w swojej powieści?- spytał Rasel.

- Rory!!! Rory!!! Jestem Rory!!!- krzyczał menzczyzna znany Pielęgniarzem
- Już dobrze- powiedziała Amy uspakajające głaszcząc męża. Przywykła do jego zachowania. Sama czasem myliła jego imie.


I jeszcze jeden cytat:
Cytat:
rasel. Nadal nie mógl uwierzyć, że River jest jego babcią, a zarazem córką Amy i Rory'ego. Żoną Doktora i zarazem adoptowaną siostrą jego matki.


Ostatnio zmieniony przez Eriu dnia Sob 22:50, 29 Wrz 2012, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
monilip
Zmierzchołak



Dołączył: 28 Sie 2010
Posty: 11795
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 13/100
Skąd: Śląsk
Płeć: (Psycho)Fanka

PostWysłany: Sob 22:57, 29 Wrz 2012    Temat postu:

Przerażające
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Alria
Top Gear Bitch



Dołączył: 22 Cze 2010
Posty: 4250
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 13/100
Skąd: Japanifornia
Płeć: (Psycho)Fanka

PostWysłany: Sob 23:01, 29 Wrz 2012    Temat postu:

Czy muszę pisać, że zgadzam się z Kat?

Anioły ani przez moment nie były straszne. I od początku było wiadomo, że Rory nie umrze. Pomysł na to, że statua wolności to anioł powstał kilka lat temu z tumblrze. River krzycząca na Doctora sprawiła że poczułam się zażenowana i zaczęłam chichotać. Scena na dachu była tak zła, że aż poszłam do toalety. I dalej nie rozumiem dlaczego Doctor właściwie nie mógł po prostu po Rory'ego polecieć w przeszłość. Tak samo jak nie rozumiem dlaczego anioły przeniosły Rory'ego do tego budynku.
A w cmentarzowej scenie Amy mniej mnie denerwowała niż Doctor. Bo on wyszedł po prostu na wielkiego egoistę.
Plus, strasznie gryzła mnie River zwracająca się do Rory'ego i Amy matko i ojcze.

A scena z małą Amy bardzo mi się podobała, bo gdzieś wcześniej było pokazane jak jej włosy rozwiewa Tardisowy wiatr, ale zaraz potem Kat uświadomiła mnie, że NIE.

Mam nadzieje, że od teraz będzie mniej zaplątalności czasowej, bo Moff się zaczął w tym gubić. I ja też.

W ogóle nie wiem czy będę oglądać dalej, bo zupełnie nie mam na to ochoty. Doctor mnie denerwuje, River mnie denerwuje, Amy mnie denerwowała, jedyne co to Rory był dobry, ale już go nie będzie.

Mam dziką nadzieję, że Amy i Rory nie pojawią się w związku z rocznicą. Niech oni sobie żyją szczęśliwie gdzieś tam w przeszłości.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
KaylaNorail
Diler Toma Hiddlestona



Dołączył: 12 Cze 2011
Posty: 1528
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/100

Płeć: (Psycho)Fanka

PostWysłany: Sob 23:07, 29 Wrz 2012    Temat postu:

Obejrzałam dopiero teraz, gdyż iPlayer parszywie mnie zdradził i musiałam czekać, aż odcinek będzie do ściągnięcia. :hamster_speachless2:

A zatem.

Odcinek był... no, dla mnie dobry. Było mi smutno, aczkolwiek nie łzawo. Aniołki w wersji mini oraz Anioły w wersji maxi z bananem na twarzy są chyba jeszcze bardziej creepy od zwyczajnych. :brrr

Ale będę się czepiać. Bo pomimo tego, że do odcinka mam stosunek pozytywny, to punktów do czepiania się mam dość sporo.

Arrow Anioł Wolności. Możliwe, że coś przegapiłam (brak napisów + Zenith robiąca porządki o tej jakże wczesnej porze), ale wydaje mi się, że istota tego tworu nie została do końca wyjaśniona. I sam twór został potraktowany troszkę po macoszemu. Szkoda trochę.
Arrow To akurat nie czepialstwo, ale gdy Amy i Rory skoczyli z dachu, wiedziałam, że w wyniku paradoksu przeżyją i trafią tam, skąd ruszyli. Ohohoho, ale geniusz ze mnie.
Arrow Nie przewidziałam za to jedynego ocalałego Anioła na cmentarzu. Troszkę zaleciał mi on deus ex machina.
Arrow Swoją drogą, czy Moff ma jakąś obsesję na punkcie ludzi skaczących z budynków?
Arrow Największy chyba zgrzyt: timey-wimey stuff, czyli nie do końca ogarniam, dlaczego Doktor nie może przenieść się w czasoprzestrzeni i spotkać się Pondami - chociaż możliwe, że tu też coś przegapiłam. Zakładam, że ma to coś wspólnego z paradoksem i paskudnym czasokłębkiem, który został przezeń stworzony, ale... Dobra, zrozumiem, że musieli umrzeć tego-a-tego dnia w myśl zasady "jak wiesz, co cię czeka, to jest to już przyszłość pewna" (vide nagrobek), ale nie rozumiem, dlaczego nie byłyby możliwe ewentualne wizyty. DOBRA - widocznie Pondowa czasoprzestrzeń została jakoś zablokowana dla TARDIS, ale jak? No i River najwyraźniej była zdolna obejść tę przeszkodę...
Arrow Sam koniec. Jak interpretować małą Amelkę i tardisowe odgłosy? Przecież Doktor nie mógł tak po prostu pojawić się w tym momencie jej życia. No, chyba że mignął budką albo pohałasował i tyle go widziała/słyszała.

Tja. A pomimo to nie uważam, że odcinek był zły. Może jeśli obejrzę go jeszcze raz, bez frustracji wywołanej złośliwością rzeczy martwych (iPlayer), oraz z napisami, to zrozumiem nieco więcej.

Osobiście mam wrażenie, że mogłoby być lepiej, gdyby zostało to rozbite na dwa odcinki.

Czy będę tęsknić? Pewnie trochę będę, chociaż bardziej za Rorym niż za Amy. Ale cieszę się, że czas Pondów dobiegł końca. Ci sami towarzysze przez tak długi czas to - przynajmniej jak na standardy nowych serii - ździebko za dużo.

Byle do Świąt!


Ostatnio zmieniony przez KaylaNorail dnia Sob 23:13, 29 Wrz 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gacie Mishy
Gacie Mishy



Dołączył: 21 Sie 2010
Posty: 16763
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 14/100
Skąd: Farm Planet
Płeć: (Psycho)Fanka

PostWysłany: Sob 23:14, 29 Wrz 2012    Temat postu:

Ach, zapomniałam - jest jeszcze jedna rzecz, która mi się podobała - to, że River nie siedzi w więzieniu, bo Doctor jest debilem.

Podświadomość daje mi znaki, że coś i tak w tym jest bez sensu, ale już trudno Naprawdę bardzo mi się nie podobało, że ona miała spędzić pół życia w więzieniu, zupełnie za nic


A, jeszcze jedno mi się przypomniało: dlaczego Doctor do tej pory nie użył na nikim swojej magicznej uzdrowicielskiej mocy? Zawsze był taki skory do poświęceń, ale na przykład jak Jenny umierała to jej nie uleczył. Jak Master umierał, to go nie uleczył... i pewnie można tak ciągnąć w nieskończoność. Dlaczego nie zrobił nic, dla osób, które w jakikolwiek sposób były mu bliskie, skoro jak widać według Moffa, jest w stanie?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Bella Rose
Naczelny Troll Whomanistyki



Dołączył: 04 Gru 2010
Posty: 568
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 3/100
Skąd: z rejmontowskiej hacjendy
Płeć: (Psycho)Fanka

PostWysłany: Sob 23:17, 29 Wrz 2012    Temat postu:

monilip napisał:
Przerażające


Mam nadzieję, że nie okaże się, że Doctor jest półelfem
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Alria
Top Gear Bitch



Dołączył: 22 Cze 2010
Posty: 4250
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 13/100
Skąd: Japanifornia
Płeć: (Psycho)Fanka

PostWysłany: Sob 23:28, 29 Wrz 2012    Temat postu:

Katriona napisał:
Jak Master umierał, to go nie uleczył... i pewnie można tak ciągnąć w nieskończoność. Dlaczego nie zrobił nic, dla osób, które w jakikolwiek sposób były mu bliskie, skoro jak widać według Moffa, jest w stanie?

Bo OTP to skrót od Only True Pain. Gdyby Doctor uleczył Mastera to by nie było boleśnie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
KaylaNorail
Diler Toma Hiddlestona



Dołączył: 12 Cze 2011
Posty: 1528
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/100

Płeć: (Psycho)Fanka

PostWysłany: Sob 23:31, 29 Wrz 2012    Temat postu:

Katriona napisał:
A, jeszcze jedno mi się przypomniało: dlaczego Doctor do tej pory nie użył na nikim swojej magicznej uzdrowicielskiej mocy? Zawsze był taki skory do poświęceń, ale na przykład jak Jenny umierała to jej nie uleczył. Jak Master umierał, to go nie uleczył... i pewnie można tak ciągnąć w nieskończoność. Dlaczego nie zrobił nic, dla osób, które w jakikolwiek sposób były mu bliskie, skoro jak widać według Moffa, jest w stanie?


O - wiedziałam, że o czymś zapomniałam.

Ciekawi mnie też, czy to będzie miało jakieś skutki przy jednej z następnych regeneracji. Mam cichą nadzieję, że tak.
*szeptem* Valeyard...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
reiha
Podrzędny malarz niewidzialnych kosmitów



Dołączył: 26 Cze 2010
Posty: 2992
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 6/100

Płeć: (Psycho)Fanka

PostWysłany: Sob 23:31, 29 Wrz 2012    Temat postu:

Cytat:
Po trzecie reakcja Doctora na zniknięcie Rory'ego bardzo mi się nie podobała. Może i to było bardzo ludzkie, ale nie podoba mi się to, że Rory znika, a Doctor automatycznie spisuje go na straty i chce, żeby Amy z nim dalej podróżowała, nie przejmując się zbytnio tym, że jej ukochany żyje sobie gdzieś tam, w samotności.

Ale to chyba typowe dla tych serii, nie pamiętam (chociaż nie obejrzałam do końca sezony poprzedniego, ani odcinków z 7 pomiędzy 1 a tym Razz), żeby Amy chlipała nad losem River, albo żeby Pondowie jakoś szczególnie martwili się losem River.

Podobała mi się tylko zUa Statua Wolności.

:hamster_bored:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wika
Garderobiana Davida



Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 1986
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/100

Płeć: (Psycho)Fanka

PostWysłany: Sob 23:44, 29 Wrz 2012    Temat postu:

jedna dziewczyna na tumblrze pięknie wypunktowała co jest nie tak z tym zablokowaniem pondów dla Doktora:


-I guess if New York is banned forever and he can never use time travel in New York again at any point in time ever because that would rip spacetime apart
- …why doesn’t he go back to, like, Florida while they were alive and then get there on his own two feet
- does this mean the entire forty or fifty years is off-limits to him for forever
- why doesn’t he go back before that time and then wait around
- I mean I know he hates waiting but he hates endings more

plus ja tam bronię sceny na dachu o ile byłaby OSTATNIĄ SCENĄ PONDÓW Razz Była taka doktorowo patetyczna

oraz Kat ma rację - Rory uciekający przez cały wszechświat z Amy (może córcia by im vortex manipulator pożyczyła) były ŚWIETNYM zakończeniem! Słodkogorzkim.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Whomanistyka stosowana Strona Główna -> Odcinki DW [SPOILERY!] / Sezon 7 Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
Strona 1 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Emule.
Regulamin